23 kwietnia 2015 r. wraz z innymi uczniami naszych fantastycznych (na ogół ;)) klas piątych zaciekawiona, z dobrymi przeczuciami wymaszerowałam przez bramę naszej szkoły. Celem naszej uczniowskiej pielgrzymki była nowo otwarta wystawa na Stadionie Narodowym, a więc czekał nas ładny kawałek drogi. Na miejscu mieliśmy się zjawić o godzinie 10:00, a że była dopiero 8:30, bez większego pośpiechu ruszyliśmy na przystanek. Po niemalże godzinnej przeprawie przez zatłoczone miasto najpierw tramwajem, potem metrem dotarliśmy wreszcie pod Stadion... tyle że zupełnie z przeciwnej strony. Po okrążeniu pokaźnego gmachu trafiliśmy do odpowiedniego wejścia.
Dziarsko wkroczyliśmy do środka i naszą uwagę od razu zwrócił miejscowy swego rodzaju kiosk. Do rozpoczęcia zwiedzania zostało nam jeszcze około pół godziny, więc udało nam się wyprosić u czuwających nad nami nauczycielek przyzwolenie na ,,odwiedzenie'' sklepiku. Długo można by szukać odpowiedniego wyrażenia na naszą reakcję, ale, co tu dużo mówić, dosłownie wlaliśmy się między półki. Nasze niezrównane pedagożki próbowały utrzymać w ryzach naszą krzykliwą zgraję, ale, jak już mówiłam, trudno znaleźć na nasze wtargnięcie lepsze określenie. Gdy dokonano już zakupów odszukaliśmy naszego przewodnika i rozpoczęliśmy zwiedzanie.
Wystawa zachwycała swoją różnorodnością i formą. Partnerem przedsięwzięcia była firma Samsung, co niewątpliwie wniosło dużo nowoczesnych rozwiązań. Wiele ekranów z czujnikami ruchu, multimedialne, dotykowe książki, niebywale realistyczne makiety - to tylko niektóre z atrakcji wystawy. Honory należy oddać również przewodnikowi, który doskonale przeniósł nas w czasie do rzymskich miast funkcjonujących w cieniu straszliwego Wezuwiusza. Ciekawie opowiadając i wytrwale udzielając odpowiedzi na nasze liczne pytania oprowadzał nas zarówno po wspaniałych świątyniach i teatrach, jak i zwykłych domostwach mieszkańców przykrytych wulkanicznym pyłem Pompejów i Herkulanum.
Choć wszystkie elementy ekspozycji robiły duże wrażenie, na szczególne uznanie zasługuje film 4D. Wyjaśniono w nim przyczynę oraz przebieg erupcji opisany przez rzymskiego urzędnika, Pliniusza Młodszego. W momencie ukazania wielkiego wybuchu zatrzęsła się pod nami ziemia. Efekt ten powtórzono kilka razy. Trzeba przyznać, że towarzyszyły mu piski oraz okrzyki typu:,,O matko! Trzęsienie ziemi!''. Owo ,,trzęsienie ziemi'' było oczywiście zaplanowane i każdy z nas o tym wiedział, ale mimo to towarzyszyły mu silne emocje.
Największym powodzeniem cieszyła się gra podłączana do okularów 3D. Jechało się w niej przez płonące Pompeje. Miała niecodzienną formę, gdyż dzięki okularom nawet gdy się oglądałeś, otaczała cię nadal starożytna ulica.
Gdy odwiedziliśmy już wszystkie czekające na nas atrakcje, zadowoleni przeszliśmy do pomieszczenia, gdzie każdy mógł podpisać swoją styropianową ,,cegiełkę'', po czym przymocować ją wykałaczką do i tak już pokaźnego ,,ceglanego'' muru.
Podziękowaliśmy przewodnikowi i pożegnaliśmy z nim, po czym wyruszyliśmy z powrotem do szkoły. Około godziny 13:00 byliśmy na miejscu.
Gdy odwiedziliśmy już wszystkie czekające na nas atrakcje, zadowoleni przeszliśmy do pomieszczenia, gdzie każdy mógł podpisać swoją styropianową ,,cegiełkę'', po czym przymocować ją wykałaczką do i tak już pokaźnego ,,ceglanego'' muru.
Podziękowaliśmy przewodnikowi i pożegnaliśmy z nim, po czym wyruszyliśmy z powrotem do szkoły. Około godziny 13:00 byliśmy na miejscu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz